A wiec zachciało się nam chodzić po okolicy, i gdy tak chodziłyśmy, zauważyłyśmy małego szczeniaczka , był bez obroży, pochodziłyśmy z nim żeby ktoś się po niego zgłosił, lecz nikogo nie było. Uznałyśmy ze to suczka i nazwałyśmy ją Sonia.Gdy tak chodziłyśmy zauważyłyśmy ze jakiś chłopiec się wywrócił na rowerze, a wtedy Sonia pobiegła do niego i lizała go po twarzy. Nauczyłyśmy ją aportować i bawiła się z nami. Nadszedł wieczór i zastanawiałyśmy się co z nią zrobimy, niestety my nie mogłyśmy jej wziąć do siebie ponieważ każda z nas miała psa.Mama Oli wpadła na pomysł aby zadzwonić do schroniska. Zadzwoniła do schroniska, ponieważ nie miałyśmy wyjścia :(
Oto kilka fotek :


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz